niedziela, 2 marca 2014

{ The End }

Cześć wszystkim ; )

Ehh...dzisiaj koniec tych pięknych, słonecznych ferii i jutro trzeba już iść do szkoły "cieszę się niezmiernie". Ale jak na razie złapało mnie ostre zapalenie ucha i może jeszcze sobie przedłużę ten czas wolny o tydzień. Wczoraj w końcu do domu wróciła babcia, teraz już tylko czekać do jutra i wróci też tata, boż jak ja się stęskniłam. A dzisiaj w notce: słodkości, nowe kosmetyki i prezent.




☐ Mmm....uwielbiam jak babcia wraca do domu, zawsze przywozi całą torbę słodyczy, aby znowu zapełnić barek, który i tak szybko opustoszeje z moim i siostry talentem, choć jakoś mnie nie ciągnie do niego, w sumie to dobrze z jednej strony, bo nie zgrubnę i utrzymam moją ukochną wagę, a z drugiej zaś źle, bo jak wszystko zniknie to będę mieć wąty, że nic nie zostało gdy najdzie mnie ochota na coś.



☐ Dostałam również od babci nowe kosmetyki: balsam do ciała WHITE MUSK ; żel pod prysznic LAVERA ; olejek do ciała LAVERA ; szampon PLANTUR 39. Pierwszy produkt używam pierwszy raz i przyznam, że skóra po nim jest bardzo miękka, gładka i ładnie pachnie. Dwa kolejne produkty również są przyjazne dla ciała i mają cudowny zapach róż i pierwszy raz je używam. A ostatni jest moim "wiernym przyjacielem", ponieważ dzięki niemu moje włosy stały się mocne i już nie wypadają jak kiedyś. Także choć niemieckie kosmetyki to jak najbardziej POLECAM.!



☐ Ostatni prezent mnie zadziwił bardzo, ponieważ przekazał go babci dla mnie Philipp, mój kolega z niemiec, u którego ciotki byłam na weselu i nawet ze sobą nie rozmawialiśmy. Ale babcia powiedziała, że to w podzięce za wysłaną kartkę świąteczną, a było to wino Heidelbeergluhwein. W sumie nie mogę teraz pić, bo biorę antybiotyk, ale skusiłam się na szklaneczkę tego wina i wiecie co bez urazy, ale niemieckie alkohole są słabe, ale dobre.